Blog > Komentarze do wpisu
Parę słów o feminizmie (znowu)
Kinga Dunin pisze o książce Danuty Wałęsy:

Czy Danuta Wałęsa jest feministką? Nie ja wymyśliłam to pytanie. Pojawia się ono w jej autobiograficznej książce, pojawia się w jej omówieniach. Odpowiedź samej zainteresowanej jest przewidywalna: jasne, że nie. I nawet znajdujemy coś w rodzaju wyjaśnienia: bo kobieta, jak zechce, może wszystko osiągnąć, wszystko to, co mężczyźni. Musi tylko dużo bardziej się postarać. Dla niektórych z tej konstatacji wynika feminizm, dla niektórych nie. Dla mnie jest tu o jedną przesłankę za mało. Brakuje odpowiedzi na pytanie, czy chcemy to zmienić. Nie ma prostszej definicji „obiektywnego” feminizmu: jest to przekonanie, że kobiety mają gorzej i należy to zmienić. Cała reszta to komentarze i przypisy. Pełno w nich sporów o to, w czym gorzej i jak zmienić.  

Nie podoba mi się prosta definicja obiektywnego feminizmu. Podobną prezentuje Wikipedia:

Feminism is a collection of movements aimed at defining, establishing, and defending equal political, economic, and social rights and equal opportunities for women.

Zdaję sobie sprawę, że nie jestem Susan Sontag, Kingą Dunin, czy nawet Agnieszką Graff, ale osobiście postrzegam feminizm inaczej: feminism is a collection of movements, ble, ble, and social rights and equal opportunities FOR BOTH GENDERS. Feminizm uważam za ważny i przydatny bezpośrednio również dla mnie osobiście, mimo, iż jestem mężczyzną płci odmiennej; widzę w nim spore, nie tylko potencjalne zyski dla mężczyzn i z takim widzeniem feminizmu identyfikuję się o wiele silniej, niż z "kobiety mają gorzej".

Kobiety, rzecz jasna, MAJĄ obiektywnie gorzej. Gdybyśmy stworzyli listę nierówności pomiędzy płciami, kobiety obrywają o wiele częściej -- i nie mówię nawet o kulturach, w których kobieta jest przedmiotem, a jej zdanie na żaden właściwie temat nie posiada wagi większej, niż zdanie odkurzacza lub kota. Mówię o kulturze polskiej, w której cały czas przyjęte jest za normalne to, że mąż i żona wracają z pracy, po czym żona gotuje obiad, sprząta, prasuje, pierze i pomaga dzieciom robić lekcje, zaś mąż odpoczywa, gdyż przecież jest zmęczony. W której żona zarabia 70% tego, co mąż, po prostu dlatego, że nie posiada penisa. W której nie można zgwałcić prostytutki, w której mamy reżysera A. Holland, psychologa E. Woydyłło czy też pisarza D. Wałęsę.

Wszystko powyżej jest, rzecz jasna, prawdą. A jednak to mężczyźni żyją krócej, to oni częściej dostają zawałów, to oni są wychowywani w przekonaniu, że jedynym prawdziwym męskim zachowaniem jest picie, palenie i jedzenie boczku smażonego w głębokim tłuszczu (co nie zmienia faktu, iż pisma dla panów na stronie 13 piszą o cygarach i koniakach, a na stronie 14 o tym, jak osiągnąć sześciopak na brzuchu). Kobieta, która jest zadowolona ze swojej pracy na niskim stanowisku, nie spotyka się z takim zaskoczeniem społeczeństwa, jak mężczyzna, który wcale nie chce być dyrektorem, prezesem, czy też zwyczajnie lubi posiedzieć sobie z dziećmi, wyjść z nimi na spacer, ugotować obiad i odkurzyć mieszkanie, podczas, gdy żona pracuje zarobkowo.

Postrzeganie feminizmu w Polsce pod koniec roku 2011 mało się niestety różni od tegoż postrzegania w roku 2001. Podczas gdy ruchy LGTB coś tam zdołały osiągnąć, feminizm z niezrozumiałych (dla mnie) powodów nie dorobił się przyzwoitego PR, czego efektem jest to, że aktorki, piosenkarki, pisarki i żony eks-prezydentów nadal odżegnują się od feminizmu, często budując zdania typu "nie jestem oczywiście feministką, ale [tu wstaw piętnaście podstawowych postulatów feminizmu]". Mężczyzn, rzecz jasna, w ogóle się o takie rzeczy nie pyta, z wyjątkiem czołowej polskiej specjalistki ds. feminizmu J. Korwin-Mikke, która regularnie wypowiada się na ten jakże jej świetnie znajomy temat.

Feminizm -- taki, jak ja go rozumiem -- bliższy jest zapewne teorii queer niż stwierdzeniu, że "kobiety mają gorzej". Dzięki swojemu feminizmowi nie mam żadnego problemu z tym, że moją szefową jest kobieta, że zarabiam mniej niż ona, że to ona wydaje mi rozkazy, a gdybym przypadkiem był hetero, nie miałbym problemu z tym, że to ja siedziałbym w domu gotując obiady, a ona chodziła do pracy i zarabiała na nasze życie. Z tym, że nie miałbym problemu również z sytuacją odwrotną. Feminizm rozumiem po prostu tak -- kobiety i mężczyźni powinni być traktowani tak samo, z paroma wyjątkami wynikającymi z biologii. Nie spodziewamy się zastać na porodówce mężczyzny z wielkim brzuchem i zaaferowanej żony trzymającej go za rękę i przygotowującej do cesarskiego; nie spodziewamy się, zamawiając tragarzy, że przybędą kobiety. Faceci są silniejsi fizycznie, kobiety zaś rodzą dzieci. Z powyższego nie wynika absolutnie nic poza tym, co napisałem, a już na pewno nic, co usprawiedliwiałoby różnice zarobków, czy też zwalanie na kobiety wszelkich prac domowych.

Dzięki swojemu feminizmowi czuję się bardzo wyzwolony z różnych oczekiwań, jakie społeczeństwo (nie tylko polskie, holenderskie czasami też) usiłuje zwalać mi na głowę. Nie muszę -- choć czasami bardzo lubię -- być samcem alfa; nie muszę zdobywać, wygrywać, dominować i rządzić; nie muszę unikać lekarza, bo to niemęskie się skarżyć na problemy ze zdrowiem; nie muszę chodzić nieumyty i hodować brzucha piwnego, bo tylko cioty i baby używają dezodorantu. Tak samo moja przyjaciółka-feministka nie musi chodzić do pracy, lecz może siedzieć w domu i zajmować się dziećmi, do pracy wysyłając męża. Dlatego, że oboje przedyskutowali istniejącą sytuację i dokonali takiego wyboru RAZEM. Wiedzieliście, że są takie feministki, które gotują, sprzątają i nie są nawet lesbijkami? Założę się, że panie Korwin-Mikke i Wałęsa nie wiedzą.
czwartek, 29 grudnia 2011, navaira

Polecane wpisy

Komentarze
2011/12/29 22:09:10
Mnie też bliższe jest przekonanie, że feminizm powinien walczyć o równe traktowanie wszystkich i żygam na tekst 'mi się należy bo kobiety mają gorzej'. W ogóle żygam na używanie 'bo kobiety mają gorzej' jako usprawiedliwienia agresji i bucery pań, z kórymi czasem styka mnie ocean internetu a których nie nazwę inaczej jak FEministkami. Bo dla mnie to, co mówią i jak się zachowują jest fe, kulturalnie mówiąc. Nie zliczę ile razy odgryziono mi głowę, opluto, wyszydzono i obśmiano za jakiekolwiek uwagi w temacie, że feminizm to powinien o równość kobiet i mężczyzn a nie o kompletną kastracje panów (na wszystkich frontach). Bo kobiety mają gorzej a mężczyzn nikt nie uciska i nie zieje na nich nienawiścią. Nikt przenikt, nawet panie FEministki z internetowych czeluści.

Innymi słowy, cieszę się, że nie tylko ja jedna jestem tak 'umiarkowana' w poglądach.
-
natalia_oreiro
2011/12/29 22:13:20
Brawa za ten wpis. I szacun.
-
navaira
2011/12/29 22:19:58
@traumatic-bunny Kiedy mi się wydaje, że ja właśnie jestem nieumiarkowany w poglądach i reprezentuję jakieś niesamowite lewactwo :) A takie FEministki to naprawdę istnieją? Bo mi się zawsze zdaje, że są one kreacją umysłu wybitnych feministek Janusza Korwina-Mikke i księdza Marka Dziewieckiego (patrz heteroblogasek).
-
2011/12/29 22:34:09
WHAT ABOUT THE MENZ???

No sorry, ale nie mogłam się oprzeć, bo to częsta męska reakcja nawet wśród panów sympatyków, nie może istnieć nic bez kolesi. Feminizm oczywiście jest z korzyścią dla mężczyzn i wiele fajnych rzeczy im może dać, w tym wypuszczenie z ciasnego pudełka z napisem "prawdziwy men" - akurat zgadzam się ze wszystkim co piszesz, a te wszystkie fajne rzeczy zdarzą się, jak poluzujemy patriarchat, który dusi obie płcie.

Tyle, że to jeszcze nie tu i nie teraz, zasoby i czas są ograniczone, więc w sposób naturalny sprawy mężczyzn lądują na drugim miejscu agendy feministycznej. Dopóki ruch nie działa na ich niekorzyść i nie powoduje krzywdy, dostrzega i definiuje genderowy shit jaki patriarchat zwala na mężczyzn, choć niekoniecznie walczy o sprawy mężczyzn, nie widzę w tym absolutnie nic złego. Koszula bliższa ciału etc.

No chyba, że mówisz tu o "feminizmie" w wersji internetowego jadu i opinii anegdotycznych z zakresu "faceci to świnie", ale to chyba nie o to chodzi i to nie feminizm, a głupota.
-
navaira
2011/12/29 22:44:24
@bollyknickers Poniekąd napisałaś to samo, co ja :) Z tym, że Tobie się chyba wydaje, że to źle, że mężczyźni chcą stanowić część ruchu feministycznego, tak? Dobrze rozumiem?
-
2011/12/29 23:11:19
@ navaira Ależ broń bogini, to dobrze, nawet bardzo dobrze, że panowie idą w feminizm. Tylko to nie najlepiej brzmi, jak jednym z pierwszych postulatów jest "nie zajmujmy się problemami kobiet tylko LUDZI", bo jak zajmujemy się problemami ludzi, to sprawy kobiet szybko idą w kąt jakoś tak, jak historia pokazuje. Powiem pesymistycznie, że nie wydaje mi się, żebyśmy byli na tym etapie, a przynajmniej nie w polszy naszej szaro-burej. Bo w idealnym świecie to jak najbardziej, dobry program.

Czyli idea słuszna, ale zgrzytowato brzmi z ust męskich w kontekście tego, jak krótką historię i wąski zasięg ma emancypacja kobiet.

A ogólnie to tak wypaliłam bez przywitania - dobry wieczór, bloga poczytuję od dawna z przyjemnością, rewanżuję się za interesujący i rozrywkowy content trzymając kciuki za kuźnię i całą resztę :)
-
navaira
2011/12/29 23:21:22
@bollyknickers Ale to się bierze właśnie z tego idiotycznego i kompletnie niefeministycznego utożsamiania, że ludzie = mężczyźni (biali, heteroseksualni). Dlatego nie napisałem "people" tylko "both genders". Miałem jeszcze coś napisać na temat "literatury kobiecej" vs "literatury" (a nie "literatury męskiej"), ale nie chciałem za rozwlekle.

Trudno mi wyrokować, czy w krajach takich, jak Polska lepiej by było reklamować feminizm jako coś, co pomaga wszystkim (i ryzykować, że głównymi feministkami w Polsce rzeczywiście zostaną faceci), czy też skupiać się wyłącznie na prawach kobiet (i ryzykować, że "sfery rządzące" złożone z mężczyzn będą nadal traktować feminizm z rozbawieniem, a niech się dziewczęta pobawią, byle obiad był na czas). Trzeciego podejścia jeszcze nie wymyśliłem. :P
-
2011/12/29 23:41:01
@ navairo No tak, ale tu znowu mamy zderzenie ideału z rzeczywistością - układ ludzie = wąska grupa mężczyzn jest syfiasty i niefeministyczny, ale niestety zasadniczo obowiązujący. Już mieliśmy jeden wielki ruch wolnościowy całego społeczeństwa, który potem nagrodził kobiety zakazem aborcji. I dlatego w ramach rozwoju kraju mamy orliki i stadiony - dla "ludzi".

Jak na razie szerokie masy męskie nie podejmują idei feministycznych i nie sadzę, żeby jakiekolwiek reklamowanie to zmieniło, ale będę usilnie szukać trzeciej drogi ;P
-
2011/12/30 02:15:21
A istnieją, istnieją, niestety. Nie tykam portali tematycznych bo jestem 'umiarkowana' ;) ale natykam się na te wojujące panie tam, gdzie bym się nie spodziewała. Na przykład w internetowym zakątku stworzonym dla ludzi chcących przyjść i ponarzekać na to, jakim ktoś jest fatalnym graczem w rpg albo jakie okropne pisze fanfiki. Miejsca te do niedawna skupione na temacie przewodnim, nagle zaroiły się od poprawnych politycznie łowców(czyń) czarownic odgryzających głowę za nie zawartość merytoryczną postów ale za powiedzmy użycie słowa 'bitching' w znaczeniu napastliwe marudzenie i narzekanie. Teraz już nie tylko ten (ta) mizogynem, co nazwie przeciwnika suką albo cipą ale i ten co się ośmieli pisać o psie płci żeńskiej. 90% w tych zakątkach pisze z USA i jak bardzo nie cierpię stereotypów, tak te FEministki hamerykańskie aż nimi ociekają.

Może to 'zasługa' Internetu, który ułatwia wyzwalanie wewnętrznych buców, ale nawet jeśli te panie poglądów swoich nie rozgłaszają tak bardzo w świecie za firewallem, to i tak je mają. I to jest troszkę przerażające.

Aaa, i tak mi sie jeszcze przypomniało, jak poczytałam twoja wymiane z blollyknickers - użyłeś frazy 'both genders'. Ty mizogynie i genderofobie ty! Mamy więcej niż dwie płcie i jak śmiesz dyskryminować! I się nie zasłaniaj własną orientacją seksualno-polityczną albo, co gorsza, spójnościa wypowiedzi! <-- tako rzekła by ci politycznie poprawna FEministka marki internet ;)

Idę na heteroblogaska, trochę się może pośmieję przed snem ;)
-
2011/12/30 09:16:51
"feminizm z niezrozumiałych (dla mnie) powodów nie dorobił się przyzwoitego PR"

brawo, rispekt, szacun, ukłony

Drążąc ten temat dochodzę do niewesołych wniosków - feminizm polski wciąż jest nastawiony obronnie, przecenia "mówienie do siebie" nie doceniając "mówienia do wszystkich", wciąż boi się mediów i startuje z pozycji egzotyki/ofiary.
Może PR-owa inercja i masakra wynika również z tego, że krajowy feminizm jest tak bardzo rozproszony?
-
2011/12/30 09:20:21
BTW też mi się bardzo nie podoba to, że ujęcie Kingi Dunin jest uznawane za "klasyk" feministyczny wzorzec z Sevres i punkt odniesienia.
Na sławetnej liście mailingowej gender było coś takiego jak FAQ napisane przez K.D., które określało "pod jakimi warunkami można być feministką". Miało ono być w zamierzeniu zaporą antytrollową - skupiać te kwestie o których nie robi sie flejmów, bo ni mo synsu. Niestety na mnie zrobiło fatalne wrażenie.
-
2011/12/30 13:24:18
Ostatnio doszłam do wniosku, że zacznę chodzić z aparatem fotograficznym i stworzę album ZONK, czyli najbardziej zdziwiona mina roku.
Jestem w ciąży. Tylu zdziwionych min na informację, że po macierzyńskim wracam do pracy, a z dzieckiem o zgrozo! zostanie mąż dawno już nie widziałam. Babcia, opiekunka, ale ojciec??? Skandal!
-
navaira
2011/12/30 13:36:56
@alekso-andros Chętnie bym zobaczył, jak rozmawiacie na ten temat z @bollyknickers :) Mi się też to podejście wydaje trochę syndromem oblężonego miasta (bardzo małego). Myślę, że musi być coś pomiędzy "kolesie biorą się za feminizm, bo baby sobie nie poradzą", a "feminizm jest tylko dla kobiet i facetów sobie nie życzymy".

Na liście gender byłem dawno, dawno temu... :) nawiązałem tam parę fajnych wiadomości i parę niefajnych. Pamiętam dość dokładnie moment, kiedy zorientowałem się, że nie mogę wygrać konkursu na logo, bo nie jestem kobietą i kompletnie nie jest ważne, ile spędzę czasu i co zaprezentuję, ponieważ moja płeć dyskryminuje mnie na starcie. To się nie nazywał, jak dla mnie, feminizm, tylko patriarchat, co z tego, że ukierunkowany odwrotnie.

@ibelin26 Stanęłaś na froncie walki o feminizm! Ksiądz Dziewiecki już Ci zaraz powie, że nienawidzisz mężczyzn ;)

Nawiasem mówiąc, już samo idiotyczne słowo "tacierzyński" generuje uśmieszki i skrzywienia. A przecież jest taki ładny wyraz "ojcowski", nie mówiąc o tym, że możnaby to nazwać "urlop rodzicielski" i przestać się kurczowo trzymać zasady, że z dzieckiem musi siedzieć osoba posiadająca biust.
-
2011/12/30 13:45:54
E tam, zaraz nienawidzisz:). Nie lubię paru i to wszystko. A z księdzem się zgadzam. Jestem niezwykła - mój mąż powtarza to kilka razy w tygodniu.
-
2011/12/30 15:56:34
Navaira, złe wieści, nie jesteś feministką. Feminizm jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się wyłącznie tematem kobiet. I niestety, oznacza to, że czasem trafiają się tam przegięcia w stronę "zostawmy wszystko tak jak jest tylko teraz faceci będą przy garach" itp. Z tym, że są wbrew pozorom dość rzadkie - tak szacuję, że to może 10% or so. Oczywiście, na portalach prawicowych znajdzie się więcej dowodów na to, że wszystkie feministki chciałyby zaprowadzić tutaj rządy Genetiks z niewielką pomocą siostrzyczek z Archeo, ale dowody te są tyle samo warte co dowody na to, że prezydencki tupolew został zestrzelony rakietą "trzmiel" a w okolicy widziano D. Tuska próbującego ukryć zużytą wyrzutnię.

To, co ty proponujesz, to rozsądek a nie żaden "izm". Jak się niestety przekonałom, ta opcja jest w totalnej mniejszości i jakby zebrać jej zwolenników z całego świata, to niestety nawet Łodzi byśmy nie zaludnili (po tym jak wyniesie się z niej już ostatni Łodzianin).

A co do pisarza czy pilota (pilotka to taka czapka), niestety, jest tak już nasz język skonstruowany i dupa blada. Sam możesz zobaczyć jak dziwacznie brzmią moje wypowiedzi w rodzaju nijakim...
-
czepialskie
2011/12/30 17:22:55
a ja tak sobie wymarzyłam, żeby urlop macierzyński był sobie co tydzień na zmianę dla mamusi i tatusia
-
2011/12/30 20:33:05
@navaira
voila
z @bolyknickers zgadzam się i nie zgadzam, tak samo jak z Tobą
Moim zdaniem świństwem jest oczekiwać od kobiet, że będą zajmować się porządkowaniem męskiej stajni Augiasza, a do tego właśnie sprowadzi się w Polsce sprowadzenie feminizmu do both (WTF:))) genders.

Z drugiej strony mam dość słuchania o tym, że "kiedyś, jak już wyzwolimy, poluzujemy, zrobimy... to się otworzymy", nie, to nie działa. Nic nie otworzymy, bo nie wyzwolimy, nie poluzujemy i nie zrobimy dopóki się nie otworzymy.
Wystarczyło mi popatrzenie na skład sal na tegorocznym krakowskim AKF-ie, masakra, freaki mówią do freaków. Ja wiem, że A znaczyło "akademicki", ale na kluczowe pytanie "jak feminizm zmienił polską naukę" mam ochotę odpowiedzieć "przybyło freaków".

i jeszcze jedno - językowo trudno nie zgodzić się z @chakravant - polski język gupi język, kto się bawi końcówkami to wie
a nawet jeśli opłacalny jest bój o nazwy zawodów, to zaczynać nie należy od idiotycznych najeżonych i nastroszonych apeli, tylko od przepisów, z których korzystają w kadrach (to się nazywa "klasyfikacja zawodów i specjalności" i tam właśnie nie ma oficjalnie uznawanych odpowiedników żeńskich dla nazw

Aha, na boku @chakravant - g...o prawda, że to jest "zdrowy rozsądek", chciałobyś...
w naszym kraju taka wersja "zdrowego rozsądku" obowiązuje w bardzo wąziutkich środowiskach
-
2011/12/30 21:00:27
heh to teraz zastanawiam się czy my się z gender listy nie znamy ;) w sumie przestałam się tam udzielać wieki temu, ot skończył mi się zapał do dyskutowania ;)
co do feminizmu to masz rację, choć dla mnie "prawa mężczyzn" są jakby przypadkiem, produkt uboczny... ale bardzo pożądanym przypadkiem...

a na temat tacierzyńskiego mam dokładnie to samo zdanie - ojcowski, co za idiot[k]a wymyślił/a "tacierzyński"
-
retroladyinblack
2011/12/30 22:48:05
"Wiedzieliście, że są takie feministki, które gotują, sprzątają i nie są nawet lesbijkami?"
No, to jest już nas przynajmniej dwie ;)
-
lucette_nader
2011/12/31 03:05:57
ja mam wrażenie, że feminizm pozbawiony refleksji nad męskim genderem to feminizm wybrakowany - navaira, dzięki wielkie za notkę, będzie co linkować w sporach definicyjnych :)
-
2012/01/01 17:11:59
@alekso-andros

Skoro wchodzimy na kloaczny grunt, to mnie też g* obchodzi, co jest definicją rozsądku w szerokich kręgach w tym kraju (chciałoby się dodać "narodzie", bo zdaję sobie sprawę, że ludzi o podobnych poglądach raczej powinnom szukać wśród obywateli, a nie narodu polskiego). Mam zdiagnozowane DPD a to zobowiązuje. Moja definicja jest mojsza i tego będę się trzymało.
I wesołego nowego roku wszystkim
-
falkowata
2012/01/02 15:58:59
Dzięki za notkę, to piękno i dobro w czystej postaci. Zapiszę sobie linka i będę ludziom rozsyłać, bo ładnie opisałeś moje pojmowanie feminizmu (mimo że ja kobieta płci odmiennej jestem).

A tak przy okazji, bo mi się skojarzyło: znasz może noseriouslywhatabouttehmenz.wordpress.com/? Bardzo ciekawy blogasek, skupiający się na tym, jak to patriarchat też krzywdzi mężczyzn. I do tego wolny od bucery znanej z kręgów MRA (które są swoją drogą wyśmiewane tutaj: manboobz.com/ - bardzo fajne źródło lolkontentu, tak na marginesie)
-
margot1976
2012/01/02 19:33:26
Czepialskie- ja osobiście nawet bym oddała cały macierzyński jakiemuś Tatusiowi. A co mi tam.
-
navaira
2012/01/04 10:07:49
@falkowata Dziękuję serdecznie, oba blogi boskie! :)