Blog > Komentarze do wpisu
Notka o kursie
...znajdować się będzie w komentarzach pod ową notką. (Oj, wyszła mi chyba rekurencja...) Dzięki temu uniknę zaśmiecania feedów osobom czytającym tego bloga dla wszystkich pozostałych poruszanych w nim tematów i może nie usuną sobie mnie z subskrypcji :) 
poniedziałek, 23 stycznia 2012, navaira
Tagi: kowalstwo

Polecane wpisy

Komentarze
navaira
2012/01/23 21:39:41
Jednym z pierwszych moich odkryć związanych z kowalstwem było odkrycie, że w kuźniach jest zimno.

Nie jest tam oczywiście zimno zawsze, bez przerwy i bez związku z aurą na zewnątrz, bo nie jest to siedlisko magii lodowych istot ani wnętrze zamrażarki. Niemniej jednak kowale nie wiedzieć czemu pomijają instalowanie w kuźniach ogrzewania, zapewne w (słusznym) przekonaniu, że sami pracują przy palenisku, a obserwatorów nie należy zachęcać do pozostawania za długo, gdyż przeszkadzają.

Drugie odkrycie nie jest do końca związane z kowalstwem i da się streścić słowami, iż 1) mam więcej szczęścia niż rozumu, oraz 2) do odważnych świat należy.

Pomocnik, który pracuje u mojego mistrza od 15 lat (i mam nadzieję, że mnie nie znienawidzi) poinformował mnie, że półtora roku był uczniem, zanim pozwolono mu zacząć cokolwiek w ogóle kuć. Nauka polegała na sprzątaniu kuźni, przyglądaniu się, co robi mistrz oraz nieplątaniu się pod nogami. Gdyby kuźnie nadal używały ręcznie poruszanych miechów, po roku pozwolonoby mu zacząć dmuchać, ale elektryka zlikwidowała ten jakże ważny krok w nauce kowalstwa. Ja zaś pierwszy dzień spędziłem na produkcji klinów do siekiery oraz gwoździ. Co oznacza, że uczyłem się: wydłużania, zwężania, skracania, pogrubiania, zaokrąglania, używania gilotyny (łatwe), szlifierki (wcale niełatwe), temperatur, w jakich wykonuje się na żelazie różne czynności, obsługi przecinaka, obsługi różnych rodzajów kleszczy, o młotkach rzecz jasna nie wspominam, oraz obsługi narzędzia o nieznanej mi nazwie służącego do generowania główek gwoździ w różnych kształtach.

Praca w kuźni odbywa się w godzinach 8-17. O 17 pomocnik pożegnał się i poszedł do domu, mistrz wraz z klientem udali się instalować 8 lamp wykonanych w warsztacie, mnie zaś zostawiono samemu sobie, abym sobie tworzył gwóźdź z łbem w kształcie kulki. Niestety, ponieważ nie miałem kogo dopytać, udało mi się stworzyć gwóźdź z łbem w kształcie kalafiora, ale zostałem zapewniony (chcę wierzyć, że zgodnie z prawdą), że przeciętnemu uczniowi klepanie tak zgrabnych gwoździ zajmuje nawet cztery dni. Ha. Bo przeciętny uczeń nie jest psychopatycznie uśmiechniętym pancurem, którego wpuszczono do raju i który rozważa, jakby tu się wprowadzić na stałe tak, żeby nikt nie zauważył...

W drugim odcinku opowiem szanpaństwu, jak bardzo bolały mnie wszystkie części ciała po wstaniu jutro o poranku, zaś już teraz odnotowuję, że pierwszy raz w życiu mam zakwasy w palcach...

www.facebook.com/media/set/?set=a.10150662995612788.444626.574712787&type=1&l=93726b6052
-
2012/01/23 22:51:25
Oj zbytek łaski, śmieszny jesteś w swoim maniactwie :o)
-
2012/01/24 07:45:05
Navaira, opowiadaj wiecej! Uwielbiam ludzi z pasja!

Przypomnialam sobie, ze moj dziadek byl kowalem, zawodowym. Pracowal najpierw w marynarce wojennej, w latach '50 (ech, ten mundur - babcia mowila, ze to byla milosc od pierwszego wejrzenia) , a potem na kolei.
-
klezmatics
2012/01/24 10:23:38
Zakwasy w palcach ma się też od robienia biżuterii, zapewniam :).

A opis samego siebie napisałeś znakomity :D
-
2012/01/24 10:25:04
Opowiadaj, opowiadaj! W ogóle fajnie opowiadasz. A mój wujek był kowalem i nikt nie robił takich zgrabnych, potrzebnych rzeczy.
-
2012/01/24 10:38:14
Eno, bez jaj, piszże notki normalnie, a nie takie kombinacje. Bardzo fajne to :))
-
ds_nielubibloxa
2012/01/24 15:28:22
skoro już zostałam zmuszona do wejścia w komentarze, to się przywitam i wyznam, że wprawdzie nie pamiętam, jak tu trafiłam, ale od jakiegoś roku jestem stałym gościem i uwielbiam czytać jak piszesz - o czymkolwiek. O kowalstwie też, chociaż nie posądziłabym się o to. serdecznie pozdrawiam z Paryża.
-
navaira
2012/01/24 20:26:12
Dzisiaj miało miejsce epokowe wydarzenie: sprzedałem produkt swych rąc. Konkretnie, jacyś mili i obdarzeni świetnym gustem (tzn. niewidomi, lecz jakże uroczy!!!) ludzie nabyli GWÓŹDŻ Z GŁOWĄ W KSZTAŁCIE KALAFIORA. Zapytano mnie o cenę produktu, a ja zgłupiałem -- jakże wycenić twór swych rąc o godzinie 18:20 w poniedziałek, gdy pomocnik pożegnał się o 17:00, szef dał mi klucze, a ja z wypiekami na twarzy gorączkowo stukałem młotkiem próbując stworzyć kulkę?

-- Pięć złotych...? -- odrzekłem tonem wysoce niepewnym, przekonany, że pytający jest szaleńcem i za chwilę przegryzie mi gardło.

Pytający radośnie się zgodził, wysupłał sumę i tak oto sprzedałem swój pierwszy wyrób kowalski.

Tymczasem pomocnik kowalski powoli zaczyna się mnie bać, gdyż dociera do niego, iż ja również jestem szaleńcem, co gorsza zagranicznym, a kto wie, czego się po takich spodziewać. Otóż porzucam pracę wysoko płatną (powiedziałem mu, jak wysoko) celem wykonywania płacy płatnej nisko, niewątpliwie bardziej męczącej, a dodatkowo takiej, w której nie sposób się obijać przy internecie, udając, że ciężko się haruje. Ja zaś, po dwóch dniach pracy pomimo zakwasów, pomimo bólu mięśni, pomimo nowo nabytego pierwszego oparzenia, pomimo wizji przymierania głodem, jestem bez przerwy tak szczęśliwy, jakby ktoś mi dodawał ecstasy do herbaty.

Czy wiecie, że gorące żelazo pachnie? Pachnie również palony koks, i oba te zapachy są dla mnie absolutnie przepiękne; bije je chyba tylko mój najulubieńszy zapach wszechczasów, płonące drewno. Tak więc z lubością wciągam piękny zapach (to nie jest ironia ani żart), zupełnie legalnie cały dzień bawię się ogniem, a dodatkowo gdyby cokolwiek mnie zdenerwowało, byłoby to zupełnie pozytywne, ponieważ mógłbym się natychmiast wyładować za pomocą walenia młotem w żelastwo. Niestety zupełnie nic mnie nie denerwuje, ludzie są mili i sympatyczni, zarówno mistrz jak i jego pomocnik uczą mnie mnóstwa rzeczy (dzisiaj poszerzyliśmy repertuar o pogrzebacze, haki i zaczęliśmy pracę nad zawiasami), nikt nie zwraca uwagi na mojego irokeza i tatuaże (z wyjątkiem dzieci, które wykazują dziki zachwyt i domagają się demonstracji), a na koniec ktoś nabywa wykonanego przez mła gwoździa z główką w kształcie kalafiora i zachwyca się jego urodą.

W obliczu tych wszystkich doznań pieniądze schodzą na plan o wiele, wiele dalszy. Maila od pani z banku z tytułem "Mortgage" w ogóle nie otwieram. Rozmowę telefoniczną, w której dowiedziałem się, że definitywne usunięcie grzyba kosztować mnie będzie 4.5 tysiąca euro wypycham z pamięci. Nie liczy się w ogóle nic, oprócz kuźni, a najpiękniej jest wtedy, kiedy wszyscy wychodzą, a ja zostaję zupełnie sam i mogę bawić się wszystkimi tymi cudownymi zabawkami.

Bo wicie, drodzy państwo. Moja miłość po trzydziestce to nie jest żaden facet. Moja miłość po trzydziestce kuźnia się nazywa.

@ds_nielubibloxa To się nazywa wiele mówiący nick :) Witam serdecznie i dziękuję! :)

@uparte_zwierze Sam widzisz, jak mało komentarzy, znaczy -- ludzie czekają na następny traktat feministyczny, czy innego Suskiego. Ale to jeszcze poczekają ze dwa tygodnie, obawiam się...

@watermelon_woman @aagulha Jak ja diabelnie zazdroszczę ludziom, mającym kowali w rodzinie... Przy czym nie wykluczam, że i ja mam, w końcu rodziny od strony ojca w życiu na oczy nie widziałem.

@klezmatics Biżuteria to dla mnie za drobna rzecz trochę i za małych młotków się używa ;) ale bardzo chciałbym zobaczyć, jak się robi!

@8jola8 Obyś mówiąc "śmieszny" miała na myśli "zabawny", a nie "poseł Suski" ;)
-
2012/01/24 22:35:06
No tak, mój nick jest mylący, a ja jestem dziewczynką :))
-
2012/01/25 08:35:45
osz... kurde!! a tak chciałam kupic ten gwozdz z glowa jak kalafior... no i dupa, inny napaleniec mnie uprzedzil ;)
Tez sie witam, bo pierwszy raz komentuje a czytam juz jakis czas.
Podobnie jak ktos w komentarzach o postanowieniach noworocznych, tez sobie postanowilam, ze w koncu sie odezwe - postanowienie spelnione ;)
Podlaczam sie pod komentarz upartego_zwierza - "piszże notki normalnie"
-
2012/01/25 08:36:49
osz... kurde!! a tak chciałam kupic ten gwozdz z glowa jak kalafior... no i dupa, inny napaleniec mnie uprzedzil ;)
Tez sie witam, bo pierwszy raz komentuje a czytam juz jakis czas.
Podobnie jak ktos w komentarzach o postanowieniach noworocznych, tez sobie postanowilam, ze w koncu sie odezwe - postanowienie spelnione ;)
Podlaczam sie pod komentarz upartego_zwierza - "piszże notki normalnie"
-
2012/01/25 09:55:06
mało komentarzy, bo z wypiekami na twarzy czytamy o zabawach z ogniem :D
-
2012/01/25 11:56:54
@navaira
Bo co tu komentować? Czyta się fajnie, fajnie też, że robisz to, co ci się podoba. Ale mało tu miejsca na dyskusję, zwłaszcza że większość z nas z tematem ma chyba niewiele wspólnego. Okieez, mnie się kiedyś zdarzyło ponawalać młotkiem w blachę (ale na zimno) jak sobie próbowałom z marnym skutkiem zrobić strój na LARP-a, ale ze względu na ograniczenia fizyczne tu się moje możliwości kończą. Mogę też dodać, że metal, zwłaszcza rozgrzany wydziela rzeczywiście zapach, ale co do "pachnie" można długo polemizować, niektórzy twierdzą że spocony facet / kobieta pachnie, mnie się zdaje inaczej bez względu na stopień gorących uczuć do "pachnącego" obiektu. Za to uważam że pachnie benzen i toluen, a wielu ze mną by się nie zgodziło...
-
2012/01/25 12:11:06
A ja zamawiam jakikolwiek Twój wyrób, proszę, proszę, proszę! :D
-
2012/01/25 14:42:09
"W obliczu tych wszystkich doznań pieniądze.... "

Znam to. Mam dokładnie taką samą fazę zakochania, choć jeszcze przed trzydziestką :P Wszystko schodzi na o wiele dalszy plan. Zawaliłam połowę egzaminów, jutro i pojutrze mam poprawki poprawek, a zamiast zakuwać rozmyślam nad tym, którą maszynę do szycia kupić (nazywając wytypowane modele czule Lidką i Gabrysią, gdyż Łucznik oznacza swój sprzęt żeńskimi imionami). Podobnie jak Ciebie nie zniechęciły oparzenia, tak mnie nie zniechęciła igła, która ułamała się od maszyny i trafiła mnie w oko (odbiła się na szczęście, ale parę minut rozkminy pt. "wypłynie, nie wypłynie?" trochę mnie zestresowało).

To wszystko jest takie zajebiste! Mam nadzieję, że Cię nie zlicytują, a mnie nie wywalą ze studiów, to by nieco zaburzyło harmonię romansu.

Ps. Twój blog ciągle mne oskarża o to, że jestem automatem spamującym. Sobie wypraszam ;)
-
2012/01/25 21:18:58
@verni.observateur Łucznik dobra firma, moja mama ma ich maszynę i dopiero po jakichś 25 latach była w naprawie (i w konserwacji...).

@navaira stwórz kalafiora bez gwoździa :>
-
navaira
2012/01/25 22:16:10
@uparte_zwierze W sumie ze względu na nick powinienem do Ciebie pisać tak, jak do chakravanta, per ono. :P

@kahilazajeta Witam serdecznie! :) Bardzo lubię komentarze od nowych osób przekonanych właśnie moimi wpisami do podjęcia prób walki z podłym bloxem :)

@kahilazajeta @anksunamoon Słuchajcie, ja chętnie Wam coś sprzedam, ale jak to zrobić? Etsy w Polsce chyba nie bardzo działa, allegro ja nie używam... może jak coś wypatrzycie na FB w albumie (który co dnia uaktualniam) to napiszcie maila na indeedydoodas małpa gmail kropka com i się dogadamy :)

@chakravant Może mi kiedyś zademonstrujesz, bo nie wiem, jak pachną benzen i toluen :)

@verni.observateur TAK JEST!! Ty też jesteś z klubu szczęśliwych szaleńców i to widać z każdej strony! Ja trzymam kciuki za Twoje studia, Ty trzymaj za mój kredyt i dobrze będzie :D

@watashi79 To wbrew pozorom bardzo łatwe -- tworzymy mianowicie gwoździa z kalafiorem, po czym odcinamy gwoździa :D

@wszyscy -- następna notka normalnie.
-
2012/01/26 01:53:38
Nie komentujemy, bo faktycznie co można napisać poza "kalafiory FTW!!1!" ;) a poza tym niektórzy mają sesję :P Pasje FTW, samą kasą się można wypchać, ale to banał. Ja w każdym razie czekam na więcej relacji z kalafiorowania i gratuluję.
A niebezpieczni szaleńcy to jedyny w ogóle wart zainteresowania typ ludzi, ale to przecież oczywistość.
-
2012/01/26 10:42:02
@navaira
Nie chcesz. Z resztą, powąchaj sobie dowolny pisak do szyb, one na ogół używają tych wesołych substancji jako rozpuszczalnika. Tzn kiedyś używały, dawno nie miałom takiego narzędzia w ręku (ostatnio jak skonfiskowałom to na jakimś konwencie inteligentowi, który pisał nim na tablicy... ile potem było zabawy z myciem owej tablicy...). Ja generalnie lubię różne "chemiczne" zapachy, może dlatego, że z laboratorium chemicznym wiążą się najszczęśliwsze wspomnienia z mego dzieciństwa (potem zdradziłom tę pasję dla komputerów). A może po prostu jestem dziwne.

A zamiast dziwić się, że nie ma dyskusji o kalafiorze w kształcie gwoździa, może byś walnął jakąś prezentację swych dokonań?
-
navaira
2012/01/28 00:09:25
Znaczy, @chakravant nie załapało, że ten link do Fejsbunia to się uaktualnia na bieżąco... :)
-
falkowata
2012/01/28 16:24:11
Na kowalstwie się nie znam, ale notki czytam z zainteresowaniem. W trakcie przeglądania tych fotek zorientowałam się, że się głupio cieszę do ekranu pasja z nich przebija i jakoś tak zaraża. Obcy facet z Ciebie, a mimo to się cieszę, że jesteś szczęśliwym świrem. Powodzenia! :-)

BTW. Zawsze chciałam miecz mieć, więc jak już rozkręcisz swój biznes, to spodziewaj się zamówienia!
-
2012/01/28 17:23:43
@navaira
Znaczy @chakravant nie załapało że jest jakiś link do fejsbunia, bo omija szerokim łukiem społecznościówki... z niejasnym wyjątkiem dla gugielplusa. Ale różyczkę pokazałeś więc spoko :)
-
fronesis
2012/01/28 19:25:41
@navaira
ja napisałbym wcześniej z gratulacjami ale mnie widok notki w rss zmylił, czekam na dalsze odcinki, bo jedne już widzę w dzisiejszej notce.
p.s. moi przodkowie mieli kiedyś kuźnie