Wpisy z tagiem: homiki

piątek, 06 stycznia 2012
Ojej!
Znowu coś napisałem dla homików.pl!

I to na znajomy szanpaństwu temat...

"Wdałem się ostatnio na prywatnym blogu w rzecz zapewne nieco głupią - odpisywanie osobie chamskiej, głupiej i napchanej po zębodziurki tą miłą pewnością swojej racji, jaką daje wyłącznie ignorancja. Osoba poczuła się niemile dotknięta i odpisała mi, a o poziomie tej odpowiedzi niechże świadczy fakt, że nie odnotowała nawet tego, że piszę w rodzaju męskim i uznała mnie za lesbijkę..."
wtorek, 13 grudnia 2011
Tym razem na temat
Dla nielicznych (ahem) niezainteresowanych kowalstwem, dzisiaj o moim życiu prywatnym.

Z Wilkołakiem nie wyszło, ponieważ rozminęły się nam chęci. Pojechaliśmy o wiele za daleko na drodze oddzielającej bycie friends with benefits (wśród forumowiczów gazety to się nazywa, zdaje się, fuckable flurries, czy coś takiego) i romantyczne randkowanie. W końcu jeden z nas zaczął się zakochiwać, a drugi nie. Ja byłem tym pierwszym, temat poruszyłem na szczęście dość wcześnie, nie czekając, aż wpadnę po czubki uszu, Coot zmartwił się nieco i stwierdził, że niestety on tak nie za bardzo jest zainteresowany związkiem, nie jest zakochany i ogólnie lepiej mu było, póki się nie uzewnętrzniłem. Tak więc aktualnie rozmawiamy dość rzadko i wyłącznie na stopie przyjacielskiej.

Miejsce Wilkołaka zajął Kanadyjski Drwal. Drwal ma, oczywiście, gęstą brodę, w odróżnieniu od Coota nie pali, zaś ostatnio zyskał mój wielki szacunek stwierdzeniem, że dopóki spotykam się z innymi facetami, on nie będzie ze mną sypiać ani się całować, natomiast bardzo chciałby spędzać ze mną czas i po prostu mnie poznawać. Sprawiło to na mnie ogromne wrażenie i spowodowało gwałtowny wzrost zainteresowania Drwalem (który, jak sama nazwa wskazuje, kończy pracę magisterską z psychologii). Story developing.

W ostatnich tygodniach i tak już przyhamowałem z randkowaniem (z wyjątkiem Drwala), ponieważ odkryłem, że nie mam czasu. A zajęć mam co niemiara. Piszę teksty dla psycholożki od outplacementu, piszę notki na blogi, piszę piosenki, projektuję logo, a niedługo stronę dla przyjaciółki, uczę się podstaw kowalstwa, chodzę na siłownię, czytam książki... Nikt nie ma aż TYLE czasu, a ja nie mam go nawet pomimo tego, że chwilowo nie pracuję. Jak ja to robię?

W ogóle był to męczący rok. Poznałem ludzi jeszcze dziwniejszych, niż wcześniej (jeśli czytaliście moją notkę o HIV na Homikach, wszystkie te osoby istnieją w rzeczywistości). Obserwowałem przy pracy zaprzyjaźnionych inżyniera precyzyjnego, handlarza narkotykami, kowala i wielu barmanów, zaś w nadchodzących dniach do całości dołączę pana, który produkuje stroje z metalowych kółeczek, coś w rodzaju skrzyżowania kolczugi z bielizną erotyczną. (Z nim też będę mieć warsztat.) Odszedłem z pracy, nie mając na podorędziu nowej. Wydałem płytę i nakręciłem trzy teledyski. Bardzo poszerzyłem spektrum doznań seksualnych, z jakimi jestem dotychczas obeznany. Pokrótce związałem się z DJem. Zajmuje się mną aktualnie troje psychologów. Napisałem pierwszą wersję książki. Zmarły dwie osoby w mojej bliskiej rodzinie i urodziły się również dwie.

Niewątpliwie był to rok urozmaicony. Czy jednak mógłbym poprosić, aby 2012 był urozmaicony na przyjemnie?

PS. Heteroblogasek się uaktualnił.
środa, 30 listopada 2011
Zapraszam na homiki...
...gdzie w przeddzień Międzynarodowego Dnia AIDS piszę o HIV:

Pierwszym poznanym przeze mnie nosicielem wirusa HIV był Barry. Przystojny, muskularny, czarnoskóry Amerykanin z olśniewającym uśmiechem i mnóstwem problemów z samym sobą. Po wspólnym wypaleniu jointa i rozmowie o naszych rodzinach – niby różne kontynenty, a jak wiele wspólnego – wylądowaliśmy na mojej kanapie z Janet Jackson w tle. Po czym Barry powiedział mi o swoim zakażeniu, a ja...